20 lutego 2014

GĄGOŁ KRZYKLIWY, GĄGOŁ

(BUCEPHALA CLANGULA)

 Gągoł krzykliwy jest ptakiem wodnym, wędrownym, z rodziny kaczkowatych, gatunek bardzo łatwo można rozpoznać po charakterystycznej, białej plamie na policzku u samca. Samiec w porze lęgowej jest bardzo kontrastowo ubarwiony. Gągoły charakteryzują się dość dużą głową i krótkim dziobem, który zawsze jest czarny bądź ciemno- brązowy. U samca, na wierzchu skrzydeł podczas lotu widoczna jest biała plama, biała szyja i biała smuga biegnąca wzdłuż ciała. Podczas lotu uderzając skrzydłami gągoł wydaje charakterystyczne świszczące dźwięki. Samica jest mniej kontrastowo ubarwiona, ma brązowa głowę bez białej plamy i białą szyję, reszta ciała jest szaro- brązowa z drobnymi białymi paskami na skrzydłach.

Głos gągoła: samiec odzywa się głębokim w tonie, skrzypiącym i naprawdę krzykliwym: "krrra" a podczas toków zgrzytliwym: "gyrrr". Samica kwacze stłumionym: "wah, wah".

Gągoł krzykliwy najczęściej spotykany jest na śródleśnych jeziorach, stawach hodowlanych i starorzeczach, w których okolicy rosną dziuplaste drzewa, w których kaczka ta gnieździ się.

Zamieszkuje północną i środkową Europę oraz północną Azję i Amerykę Północną. Zimuje w zachodniej i południowej Europie np. nad Morzem Śródziemnym, na wybrzeżach Morza Północnego i Bałtyku, w środkowej Azji i na południowych wybrzeżach Atlantyku, Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Południowa granica zasięgu gągoła obejmuje niższe szerokości geograficzne od zachodu do wschodu.
W Polsce bardzo nieliczny ptak lęgowy na północy i zachodzie kraju (głównie na Pomorzu i Mazurach, poza tym w Wielkopolsce, na Ziemi Lubuskiej i Śląsku). W okresie wędrówek (marzec–kwiecień oraz wrzesień–listopad) i zimą dość liczny na wybrzeżu Bałtyku, większych jeziorach i rzekach. W Polsce zimują populacje z północno-wschodniej Europy, które spotkać można w całym kraju, choć na wschodzie i północy rzadziej.

Samica gągoła krzykliwego od kwietnia do maja składa 4- 14 jaj w niebieskawym kolorze, które wysiaduje ok. 30 dni. Jaja składane są w gnieździe, które umiejscowione jest w obszernej dziupli próchniejącego drzewa na wysokości 2- 20 m, gniazdo wysłane jest miękkim szarawym puchem. Pisklęta wykluwają się jednocześnie. Kaczęta po wykluciu i obeschnięciu poruszają się bardzo zręcznie, mogą podskakiwać na wysokość 0,5 metra i, dzięki ostrym pazurom, bez problemu wspinać się. Pisklęta opuszczają gniazdo po 1 dniu – matka nawołuje młode specyficznym krzykiem "kio-rr", a te bez szkody dla zdrowia złażą lub skaczą z drzewa, nawet z wysokości kilkudziesięciu metrów (nawet do 20 m). Wynika to z tego, że ich ciała są sprężyste i lekkie, a w skoku rozpościerają błony pławne między palcami nóg wyciągając skrzydełka, zwiększając nieco opór powietrza. Ważą wtedy około 35 g. By dotrzeć do akwenu muszą niekiedy pokonać kilometrową odległość. Gdy znajdą się na wodzie, od razu dobrze pływają i nurkują w poszukiwaniu wodnych roślin i bezkręgowców. Usamodzielniają się po 5 do 10 dniach – matka wodzi je, aż staną się lotne. Mają biało-czarny puch. Kaczęta są bardzo samodzielne, dają sobie radę zaraz po wykluciu nawet bez matki. Lotne stają się po 60 dniach.

Przylot na miejsca lęgowe odbywa się w kwietniu, odlot w październiku lub listopadzie.


 Wymiary: długość ciała: 45- 50 cm, rozpiętość skrzydeł: 68- 75 cm, waga: 500- 1200 g.

W Polsce gatunek ten objęty jest ścisłą ochroną gatunkową!

6 lutego 2014

SIEDZI LISEK KOŁO DROGI- LIS RUDY

Podczas mojej ostatniej wyprawy w Kaszubskie lasy, gdy pogoda była przepiękna- słonecznie, lekki mrozik spotkałem liska. Tak naprawdę trudno z mojego położenia w jakim znalazłem się w tej sytuacji powiedzieć "spotkałem". Nie! To lis spotkał mnie- wlazłem mu na teren, który bacznie obserwował w poszukiwaniu posiłku.


Lis siedział w samym narożniku pola, na którego skraju znajduje się moja czatownia na kruki (teraz na kruki i na lisa), z miejsca, które wybrał sobie za punkt obserwacyjny widok miał na całe łagodnie opadające w jego stronę pole.

Pewnym jest, że nie ja pierwszy zobaczyłem lisa tylko on mnie, a gdy już go spostrzegłem byłem w 1/4 drogi na drugą stronę pola. Znalazłem się w bardzo nieciekawym położeniu- ani zawrócić i próbować podchodzić lisa z lewej ani iść dalej i naokoło próbować wyjść mu zza pleców. Postanowiłem iść powolutku, małymi kroczkami wprost na rudego! Zbliżałem się i co kilka kroków przystawałem i robiłem kilka zdjęć. Lisek chyba był zaciekawiony tym co się dzieje bo nie uciekał tylko patrzył bez strachu w moja stronę.


Jeszcze kilka kroków i przykucnę... no i przykucnąłem, zrobiłem jedno zdjęcie lisa patrzącego się w obiektyw ale gdy po chwili chciałem się podnieść lis cały czas bacznie obserwujący moje ruchy nie wytrzymał wstał i spokojnym krokiem zniknął w lesie. Może gdybym nie kucał tylko dalej przesuwał się małymi kroczkami to udało by mi się zrobić zdjęcie z bliższej odległości...

Miejmy nadzieje, że następnym razem gdy zobaczę tego lisa to ja będę w czatowni a on będzie przechodził przez pole (albo szedł po przynętę).